Nazwę horroru wymyślił Kalina <3
Miłego czytania ^^
***
Rozdział 5
Wyglądał bosko miał besjbolówkę i opuszczone spodnie, a włosy postawione na żelu. Był moim ideałem. Za to ja miałam białą sukienke z poziome czarne paski, do tego czarne szpilki. Z mojego pokoju zapomniałam sweterka, ale teraz dla mnie to nie było ważne. Tylko on się liczył. Powiedziałam krótkie "Paa, mamo!" i wyszłam za nim wpatrzona w niego jak w paciorek. Nie zauważyłam kiedy Malwa podała mi kutrkę poszła w inną stronę. Otworzył mi drzwi do auta, a późneij delikatni je popchnął. Wsiadł. Poczułam jego zapach perfum. Czułam się jak w niebie.
-Kino?- spytał.
-Ok, myslisz, że będzie coś ciekawego?-spytałam tylko żeby nie zabrał mnie za wariatkę.
-Ważne, że Ty będziesz koło mnie- powiedizła i usmiechnął się do mnie.
Spłonełam w rumieńcach i zapiełam pas, oczywiście ja ciamajda nie potrafiłam i Mikołaj musiał mi pomóc. Ruszyliśmy. Zaczął coś zagadywac ale ja nie bardzo potrafiłam rozpocząć rozmowy. Podjechaliśmy pod centrum handlowe gdzie znajdowało się kino. Otworzył mi dzrwi auta i podał dłoń. "Prawdziwy dżeltelmen" pomyślałam. Zamnknał auto na klucz i wyruszyliśmy w stronę wejścia. W środku już można było poczuć magię świąt. Od razu poszliśmy pod kino.
-Może komedia?- spytał.
-Eh, nie ma żadnej ciekawej- stwierdizłam patrzać na tablice z repertułami.
-To kino akcji?- spytła ponownie.
-No, ale może horror?- spytałam.
-Horror? Kobieta i horror?- spytał zdziwiony.
-No tak, lubie horrory- powiedizłam usmiechając się do niego.
-Ok, to pacz może ten?- spytał.
-Najwazniejsze żeby był straszny!- powiedziała.
-Dobra to "Another"- powiedział.
Podeszliśmy do kasy po bilety, a następnie po popcorn i cole. Już się rozluźniłam. Weszliśmy na sale. Miejsce milismy w środkowym rzędzie. Po 20 minutach reklam film się zaczął.
***
-Hahaha, Ty to miałaś minę na końcu- śmiał się Mikołaj, chwytając mnie za rekę. Uczyniłam to samo.
-No co? Myślałam, że to ona zabiła tego gościa- uśmichałam się, wyrzucjąc pusty kubek z coli.
-Teraz to może na jakiś deser? -spytał.
-Dobra - nie byłam pewna czy dobrze robie, bo miałam się odchudzać.
-Zagrajmy w 50 pytań!- zaproponował Mikołaj.
-Dobra, to na zmiane- zaproponowałam.
-Jakie lubisz lody?
-Czekoladowe i truskawkowe- odpowiedizłam- Wolisz cole czy pepsi?
-Pepsi. Lubisz...
Zadawaliśmy pytania zmierzjąc do stolika .Odsunął mi krzesło, a gdy usiadłam zasunął je. Zamówilismy koktajle i lody. Mineła godzina kiedy kończyłąm zdawać ostatnie pytanie.
-Jak nazywała się twoja pierwsz dziewczyna?- spytałam.
-Teresa- odpowiedizał.
-Koniec, to wiem o tobie bardzo dużo- powiedziałam.
-Tak ja też, na przykład, że wolałabyś mieć psa niż kota, bo koty wymiotują kłaczkami- zaśmaiał się, płacąc za desery. Wstaliśmy i poszliśmy dalej.
-Ale taka prawda- uśmiechnełam się do niego i wybuchliśmy śmiechem.
-Lubie twój śmiech- powiedział chwytjąc mnie za rękę.
-Dziękuję, ja lubie twój uśmiech- zatrzymałam się.
-Ja to tam w ogóle ciebie lubie- powiedizłam przyciągając mnie do mnie.
-Dziękuję, ja to cię tam bardzo lubię- powiedizłam przybliżając się coraz bardziej.
-A mógłbym cię poprosić o to byś została moją dziewczyną?- spytał pociągajać mnie za rękę.
-Mógłbyś- powiedziałam. Teraz patrzyłam w jego oczy. On chwycił moją głowę i przysunął
ją do siebiei pocałował mnie. Czułam się jak w niebie. Staliśmy na środku centrum handlowego, ludzie na nas się patrzyli, a ja po raz pierwszy raz w życiu się całowałam!
***
W samochodzie rozmawialiśmy o miloionach spraw, o jakich gadłam tylko z ludżmi, którym ufam. Podjechaliśmy pod mój dom. Mikołaj otworzył mi drzwi auta i podał ręke. Wysiadłam i jeszcze raz popatrzyłam w jego oczy. Cmoknełam go w usta na pożegnaie. Może liczył na coś więcej ale czułam, że w oknie domu już obserwuje mnie Piotrek z Oliwią.
-Tylko tyle?- spytał smutno.
-Ktoś nas obserwuję- powiedziałam, patrząc w okno gdzie ruszał się firanka.
-To co jesteś moją dziewczyną- powiedział Mikołaj.
Wtedy poczułam się wyjątkowa. Mikołaj objął mnie w tali i lekko przyciągnął do samochodu, o który się opierał. Pocoałował mnie. Wtedy ktoś zagwizdał.
-No no no! Sąsiadko nie wiedizałem, że masz takie obroty- zaśmiał się Robert. Był to mój sąsiad.
-O co Ci chodzi gościu?- spytał poirytowany Mikołaj, odsunełam się od niego.
-Miki nie przejmuj się tym palntem- rzekłam, bo czułam, że mój chłopak może coś głuiego zrobić.
-No idź do swojego domku maluszku pobawić się zabaweczkami- powiedział Mikołaj, jakby nie słyszał co powiedziam.
Robert chciał coś powiedzieć ale wtedy podjechał samochód. Był to jego ojciec, jeden z najgorszy tyranów jakich zanm. Otworzył szybę.
-Co Ty tu robisz? Natychmiast do auta!- rozkazał synowi.
-Dobrze tato- powieidzał zawstydzony Robert i wsiadł do auta ojca.
Mikołaj zaśmiał się ale gdy zobaczył moją minę od razu przestał.
-Przepraszam- powiedział opuszczając głowę.
-Dobra jedź już!- powiediziłam uśmiechając się do niego.
Wsiadł do auta i odjechał. "Co obchodzi Roberta z kim się spoytakm?" zadawałm sobie to pytanie w myślach. Gdy tylko weszłam do domu, usłyszłam jak toczą się kroki do przed pokoju. Była to Oliwia i Piotrek uśmiechając się do mnie.
-Co chcecie?- spytałam.
-My nic- powiedzieli, można było tam wyczuć nutke srakazmu.
-Dobra, mówcie szybko- powieidziałm widząc ich uśmieszki.
-Nie wieidziałem, że chodzisz z Mikołajem- powiedział Piotrek.
Czułam, że będą zasypywać mnie pytaniami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz