sobota, 14 grudnia 2013

Rozdziały będę zamieszczać raz na tydzień, jakby to kogoś ciekawiło ;__;
Miłego czytania :)
***
Rodział 4
Wstała rano o 8, miałam koszmar! Śniło mi się, że wszędzie były zombi....
Nigdy więcej nie jem przed snem. Po mału się ubrała i umyłam. Zawołała mnie mama
-Zosiu, choć przyła Malwina- wołałą mnie mama.
Malwina? Co ona tu rrobi? Szybko zeszłam na dół a Malwa stała w przed pokoju była całą pokrtyta wartstą śniegu. Uśmiechała się do mnie przegryzając tosta, którego moja mama jej podała.
-Co się stało? -spytałam Malwe.
-Nie, po prostu przyszłam- odpowiedziała przyjaciółka.
Byłam zaskoczona. Malwa mieszkała, niby w tym samym miasteczku ale pare kilometrów dalej. Zabrałam tosta i ubrałam kurtkę, czapkę i rękawiczki. Wyszłyśmy z domu. Kiedy chciałam coś powiedzieć Malwie, zobaczyłam Mikołaja. W ręce miał śnieżkę celując  we mnie zza samochodu. Pewnie był jego.
-Mikołaj nawet nie próbuj!- wołałam do Mikołaja.
-Dobra, dobra- powiedział- Gdzie ten twój brat? Może was gdzieś podwieśc?
-Mówisz i masz- pokazałm palcem na drzwi domu gdzie wychodził Piotrek nie świadomy, że ubrał szkal mamy.
-Piotrek weź, masz bardzo męski szal!- wołał Mikołaj.
Ja, Malwa i Mikołaj wybuchliśmy śmiechem. Piotrek cały czerwony ze złości poszedł się przebrać.
-A tak w ogóle to moja przyjaciółka Malwina, Malwa to Mikołaj- przedstawiłam ich sobie wzajemnie.
-Miło mi!- rzekła Malwa podając rękę Mikołajowi i uśmiechając się do niego.
-Mi też, to mogę was podwieść?- spytał Mikołaj uśmiechając się do nas.
-No dobra, pójdziemy jeszcze do kawiarenki żeby pogadać- rzekłam do Malway.
Z domu wyszedł Piotrek tym razem ubrał się w swoje ubrania.
-A wy nie ma cie czasem autobusu?- zapytał Piotrek.
-Mikołaj zaproponował nam przejażdżkę- mówiłam do brata, wtedy poczułam wzrok Mikołaja na swoim karku. Moje nogi znowu były jak z waty.
***
-Dziękuję, za powdwózkę- powiedziała Malwa i wyszła z samochodu.
-Spoko, polecam się na przyszłość!- wołał Mikołaj.
Chciałam wyjść z samochodu a nagle Mikołaj chwycił mnie za nadgarsterk.
-Co tam beż żadnego "dziękuję", tencereczko?- zapytał przystojniak uśmiechając się.
-Nie, następnym razem wole jechać autobusem niż z tobą- zaśmiałam się i wyszłam z samochodu.
Chłopcy wymienili spojrzenia. Wyciągnełam telefon i napisałam do Mikołaja "Dobra, niech ci będze DZIĘKUJĘ :)".
Malwa już weszła do kawiarenki. Gdy usiadłam koło niej od razu zasypałą mnie pytaniami:
-Kto to był? Skąd go zansz?- pytała przyjaciółka z wyraźną fastynacją/
-Mikołaj, poznałam go wczoraj- odpowiedziałam czując, że mój telefon wibruje. "Może to on odpisał" pomyślałam i od razu chwyciłam za telefon "Nie ma za co tanterecko! Może się dziś spotakmy? :D".
Nagle Malwa chwyciła mój telefon i odczytałą sms'a.
-Oddaj!- krzyczałam na Malwe.
-Oddam jak mi wszytko opowiesz.- zaszantażowała mnie przyjaciółka.
Opowiedziała jej o wczorajszym wieczorze. Malwina od razu zarzuciła:
-Zakochałaś się!
-Nie no co Ty- kłamałam, ale przed Malwą nic nie dało się ukryć.
-A JEDZIE MI TU CZOŁG?- pokazała na oko, śmiejąc się- Zocha się zakochała!
-Nie krzycz, masz racje- przyznałam się Malwie czerwiniąc się.
-To odpisz mu, że się z nim dziś spotkasz!- nalegała przyjaciółka.
-Nawet jakbym miał z nim gdzieś pójść to nie mam co na siebie włożyć- zasmusiłam się.
-Słuchaj po lekcjach jade z tobą do twojego domu, bierzesz kase od mamy i idziemy na maisto!- zdecydowała Malwa.
-Moja mama mi nie pozwoli!- stwierdzalam.
-Pozwoli! Ja coś wymyśle- poddała mi telefon- odpisz mu, że tak.
Zabrałam telefon. "Dobra, ale gdzie i o której?! :/" napisałam do Mikołajka.
-Hahahaha, Zocha idzie na randkę!- nagle z twarz Mlwy spełzł usmiech. Do kawiarnii weszła Luisa.
-Nie uwieżysz kto przyszedł- rzekła Malwa.
Obróciłam głowę i zobaczyłąm ją. Zmierzałą w naszą stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz