Święta, święta i po świętasz ;__:
***
Rozdział 4
Luisa nic się nie zmieniła od naszego ostatniego spotkania.
-Moge się dosiąść?- spytała.
-My się już zbieramy- szybko odopiedziałam i razem z Malwą wstałam.
-Szkoda, może się umówimy?- ponownie spytała Luisa.
-Nie- odpowiedziałam krótko i chywtawszy Malwe za rękę wyszłam z kawiarenki.
Malwina była zaskoczona moim zachowaniem, ale musiała mnie zrozuimieć, bo podaczas drogi nie zaczynała tego tematu.
***
Mijała ostania lekcja- francuski. Nasza nauczycielka była zakręcaona i małao się na tych lekcjach uczyliśmy a bardziej zwierzaliśmy się innym. Była także panią psycholog co wiele tłumaczy. Nagle poczułam, że mój telefon zaczął drgać. Zaczełam "kaszleć" by zagłuszyć mocne drgania telefonu. Malwina zrozumiałą całą sytuacje i szybko zagadała panią, która była "uczulona" na używanie telefonów w szkole. Naszczęście nauczycielka nic nie usłyszała a ja mogłam przeczytać sms'a "Przepraszma, że dopiero teraz ale zapomniaąłem tefonu w aucie! Podjade po ciebie o 17? Może kino, a jak nie to coś wymysle :D". Mam randkę! Malwina spojrzała na mnie i dyskretnie podała mi liściek "Odpisał Ci i co?. Napisłam jej wsyztko i podałam karteczke. Do końca lekcji wysyłałyśmy liściki. Na przerwie Malwina na pożegnanie jaki i na powitanie przytuliła się do Kondrada. Wszyscy byli tym zaskoczeni i przyglądali się ich czułością. Wychodząc ze szkoły rozmawiałyśmy z Malwą gdzie pójdziemy na zakupy.
***
Gdy weszłam do odmu od razu podzeszłam do mamy.
-Mamo, bo ja cię o mało proszę i...- zaczełam ale mama była szybsza.
-Kasa?- spytała uśmiechając się.
-Tak, bo wiesz mam randkę.- powiedizałam lekko się rumieniąc.
-Jest!- krzykneła mama i podbiegła do mnie zza blatu przytuljąc się od mnie- Myslałam, że nigdy tego od ciebie nie usłyszę!
-Ciesze się, ale muszę już iść, to dasz mi?- spytałam ponownie.
Mama upchała mi do ręki grubo trzy stówy. Wyszlam z domu gdzie na podwurku czekała Malwa.
-I co?- spytała.
Pokazałam jej pieniądze, a ona od razu zaczeła je przeliczać.
-Grubo, dobra idziemy na autobus, dużo sklepów musimy przejść!- wiedziałam, że żywiołem Malwiny są zakupy, ale nie widizałam żeby ktoś był tak zbzikowany na tym punkcie.
Poszłyśmy na autobus. Mawina mówiła mi o planie jaki sobi uknuła podczas lekcji. Oczywiście plan zakupów!
***
Gdy weszłysmy do galerii Malwa zabrała mnie do pierwszego sklepu, ktory ujrzała. Jej oczy wędrowałay po wszystkich wyprzadażach. Wybierała wiele ciuchów i dawała mi je żebym przymierzała.
Wchodząc do każdego sklepu wychodziłyśmy z jedną reklamówką. Stwerdziłam, że mam juz dość i poszłyśmy na obiad. Usiadłyśmy obłożone reklamówkami i zamówiłyśmy sobie coś lekkiego. Malwa 'siedziała' cały czas na telefoni. Podejrzewałam, że pisze z Kondradem.
-Dobra, teraz idziemy na autobus. Pomoge ci się ubrać. Potem ja mam randke z Kondradem, w końcu jest piątek- mówiła Mawlina, puszczając do mnie oczko.
-Dokończ mi co z Kondradem!- nalegałam.
-Nic takiego, wyżnała mi, że mu się podobałąm od dłuższego czasu ale bał się zagadać i w ogóle- zaśmiała się Malwa.
Wstałayśmy i poszłyśmy na autobus. W autobusie gadałyśmy o szkole, gdy nagle ktoś połaskotał mnie od tyłu.
-No heja- powiedziała Oliwia. Była to moja kuzynka. Miała długie czarne włosy, niebieski oczy i pełno ślicznych piegów.
-Oliwai, co Ty tu robisz stara?- spytałam zaskoczona obecnością kuzynki. Mieszkała ona w Białej Podlasce, a przyjeżdżała tu raz na rok.
-Stara!? Tylko dwa miesiące. Przyjechałam do ciebie, ciocia, znaczy, mama Ci nie mówiła?- spytała zdziwiona.
-Nie, ale to dobrze, że tu przyjechałaś! Ale Ty szkoły nie masz?- spytałam.
-No mam teraz pare dni wolnego- odpowiedziała.
-A tak w ogóle to Malwa. Malwa to Oliwia- przedstwiłam je sobie.
Odwzajemniły się uśmiechem. Przez całą drogę rzomawiałyśmy o głupotach. Potem poszłyśmy do mojego domu. Tam czekała już mama, kótra przywitała nas ciepłą czekoladą.
-Mamo wiedziałaś, że Oliwaia przyjeżdża- spytałam, a mam przytakiwała- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Bo to miała być niespodzianka!- usmiechneła się mama.
Ja z Malwą poszłysmy sie szykować na randkę, a Oliwa drzemała w pokoju gościnnym. Po chwili byłam już gotowa, a wyglądałam cudownie.
-Malwa, jak Ty to zorbiłaś- spytałam cały czas przyglądając się sobie w lustrze.
-Lata praktyki- zażartowała, a ja rzuciłam się jej na szyje.
Nagle rozgległ się dzwonek do drzwi. Zbladałam. Usiadłam na łóżku. To pewnei Mikołaj. Malwa poczyliła się nade mną i szpła do ucha 'Już czas, księżniczko" i pokazała mi ręką na drzwi. Wstałam. "Po co ja sie zgodziłam!" myślałam, a Malwa prowadzila mnie na dół, gdzie w przed pokoju stał mój "książę".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz